Niecodzienna codzienność w fotograficznym wydaniu (Recenzja)

Wystawa fotografii Joli Korony zatytułowana „Wielka szkoda. Niepokój codzienności zamknięty w fotografiach” jest wyjątkowa z dwóch powodów – jest to pierwsza po długiej przerwie wystawa fotograficzna w lubelskiej galerii Art Brut, a po drugie – rzuca zupełnie nowe światło na prozaiczne i z pozoru przyziemne obrazy z codziennego życia. Zbiór 100 fotografii przedstawia zatrzymane za pomocą aparatu kadry z otaczającego autorkę świata.

Wśród prezentowanych zdjęć nie brakuje zarówno miejskich pejzaży, portretów, fotografii z pogranicza street-photo, jak i detali w niemalże makrofotograficznym wydaniu. Całość w specyficznym, niepozbawionym przypadkowości ujęciu młodej artystki, co dodatkowo podkreśla efemeryczność uchwyconych momentów.

“Czym jest istnienie? Zadaję sobie to pytanie już od tak długiego czasu, a nadal nie znam odpowiedzi. Ba! Zdarza mi się zastanawiać, czy ja istnieję? Czy to, co mnie otacza jest prawdziwe?
I tę niepewność można zobaczyć w zdjęciach, które robię.”

Tworzące wystawę zdjęcia zamknięte zostały w kwadratowych kadrach, których układy – ujęte w symetrycznych zestawach na ścianach galerii – niejako porządkują na pierwszy rzut oka chaotyczny zbiór przypadkowych obrazów. Siłą kwadratu nie jest bowiem jedynie skupienie uwagi widza na centralnym motywie zdjęcia. Kwadrat na gruncie sztuk plastycznych jest figurą, której już sama forma jest zamkniętą, kompletną całością, co ponad 100 lat temu udowodnił Kazimierz Malewicz prezentując swój „Czarny kwadrat na białym tle”. Jego dzieło zakładało maksymalne uproszczenie form, a co za tym idzie wyższość (supremację) podstawowych kształtów i kolorów, będących wartością sama w sobie. Suprematyzm jako kierunek artystyczny uwalniał sztukę od obowiązku naśladowania rzeczywistości i zrywał z jej figuratywnością – w prezentowanych na wystawie zdjęciach uchwycone elementy życia codziennego tracą w ten sposób pierwszeństwo, a o dodatkowej sile przedstawionych widzom fotografii nie decyduje już tematyka poszczególnych prac, lecz ich mnogość i symetryczna forma prezentacji.

Sama treść fotografii ukazana została w pełni kolorów, linii i kształtów, ale niekiedy też zredukowana do zaledwie konturu prezentowanych motywów. Warto też zaznaczyć, że kolorystyka, w jakiej utrzymane są zdjęcia, mimo swej różnorodności, pełna jest ciemnych, wręcz mrocznych akcentów. Barwom tym można przypisać dodatkowe znaczenie na podstawie dopełniającego wystawę, własnoręcznego komentarza artystki – czytamy w nim o dramatycznych momentach z jej życia, utracie bliskich osób, cierpieniu i pustce po ich odejściu. Czy więc fotografia stała się tu niejako narzędziem radzenia sobie ze stratą? A może próbą powrotu do codzienności po traumatycznych przeżyciach…

Warto więc przekonać się samemu o sile fotografii i choć przez chwilę spojrzeć inaczej na otaczającą nas codzienność… oczywiście w kwadracie.

Marian G. Maruszak

Pin It on Pinterest